logo biblia-bog.pl

By mieć jeszcze szansę
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie. - wyjaśnienie słów w artykule: Księga Ezechiela, rozdział 34.1-10, Fałszywi przywódcy religijni
Modlitwa do zmarłego

Czy modlitwa za dusze zmarłego ma sens?

 

Śmierć bliskiej osoby nigdy nie jest łatwa. Wiąże się ze smutkiem, poczuciem straty, bólem i pustką. W tych trudnych chwilach wielu ludzi szuka pocieszenia w modlitwie. I tu pojawia się pytanie: czy modlitwa za zmarłego ma sens? Czy naprawdę możemy coś zmienić po drugiej stronie życia? Może słyszeliśmy różne opinie na ten temat: jedni wierzą, że modlitwa pomaga duszy zmarłego, inni mówią, że wszystko jest już przesądzone. A co na to Biblia? Jak wygląda to z Bożej perspektywy? Zajrzyjmy razem do Pisma Świętego i przekonajmy się sami, czy nasze modlitwy za zmarłych mają jakiekolwiek znaczenie, czy może są jedynie próbą poradzenia sobie z własnym smutkiem i tęsknotą?

 

Wersety biblijne o modlitwie za zmarłych

W Biblii znajdziemy mnóstwo wskazówek dotyczących modlitwy: za siebie, za innych, o zdrowie, o pokój ... ale co z modlitwą za zmarłych? Czy Biblia mówi coś konkretnie na ten temat? I tutaj zaczynają się schody, bo choć przeszukamy Pismo Święte od początku do końca, trudno nam będzie znaleźć choćby jeden jasny werset zachęcający do takiej modlitwy. Czyżby temat ten był celowo pominięty?

Istnieją fragmenty, które wyraźnie sugerują, że po śmierci jest już za późno na jakiekolwiek zmiany. Przykładem może być znany werset z Listu do Hebrajczyków 9,27: "A jak postanowione ludziom raz umrzeć, potem zaś sąd" (BT). Co to oznacza? Ano tyle, że decyzje dotyczące wieczności podejmujemy za życia. Po śmierci niczego już nie zmienimy ... choćbyśmy się modlili bez końca.

Innym znanym wersetem jest ten z Ewangelii Łukasza 16,26 "A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas" (BT). To symboliczna przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Bogacz po śmierci prosił o ulgę, ale usłyszał, że między zmarłymi a żyjącymi istnieje nieprzekraczalna przepaść.

Jest też chociażby werset z Przypowieści Salomona 9,10 "Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości" (BW).

Wszystkie powyższe wersety wskazują, że jak ktoś już umarł, to żadne ziemska modlitwa nie będzie już miała znaczenia.

Z drugiej strony, niektórzy wskazują fragment z Drugiej Księgi Machabejskiej 12,44-45, "Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda - była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu" (BT). Jest to opis modlitwy za poległych żołnierzy. Juda Machabeusz kazał złożyć ofiarę za tych, którzy zginęli, wierząc, że zostaną oczyszczeni z grzechu. Dla niektórych jest to dowód, że modlitwa za zmarłych ma sens. Tylko, że tutaj trzeba się zatrzymać.

Księga ta, nie znajduje się w każdej Biblii. Należy do tzw. ksiąg deuterokanonicznych - co to właściwie znaczy? To takie "dodatkowe" księgi, które kościół katolicki włączył do swojego kanonu, ale wiele wspólnot chrześcijańskich ich nie uznaje. Dla nich to nie są teksty natchnione przez Boga, tylko ciekawe, historyczne dodatki.

 

Co takiego jest złego w Księdze Machabejskiej, że nie jest uznawana za natchnioną? 

Po pierwsze język i czas powstania. Księgi Machabejskie, podobnie jak inne deuterokanoniczne, zostały napisane w języku greckim, a nie po hebrajsku, jak większość Starego Testamentu. Powstały też później niż inne księgi ST, czyli około II wieku p.n.e. A to już po czasie, gdy wielu Żydów uważało, że objawienie prorockie się zakończyło.

Po drugie - brak uznania przez Żydów. Kiedy żydowski kanon Biblii (tzw. Tanach) był ostatecznie ustalany, ksiąg Machabejskich tam nie włączono. A skoro sam naród, do którego były skierowane, ich nie uznał to budziło wątpliwości. Zwróć uwagę, że mówimy tu o Starym Testamencie, a nie Nowym.

Po trzecie - nauczanie niezgodne z resztą Biblii. Tylko w tej księdze pojawia się modlitwa za zmarłych i ofiary za grzechy poległych żołnierzy. A przecież wcześniej Pismo Święte mówi, że po śmierci przychodzi sąd i nie ma już drugiej szansy. To wywołało zamieszanie. Czy Bóg zmienia zdanie? Czy można pomóc komuś po śmierci? Reszta Biblii tego nie potwierdza.

No i najważniejsze: oficjalny dogmat o zatwierdzeniu Drugiej Księgi Machabejskiej do kanonu biblijnego, nastąpił dopiero na Soborze Trydenckim w 1546 roku czyli prawie 1500 lat śmierci Jezusa! Trzeba też przyznać, że już wcześniej kościół katolicki w praktyce uważał te księgi za natchnione, ale oficjalnie zostało to potwierdzone dopiero w połowie drugiego tysiąclecia.

Jest też jeszcze jedna ważna rzecz. Żadna księga deuterokanoniczna nie jest cytowana w Nowym Testamencie! Natomiast księgi Starego Testamentu cytowane są setki razy! Dlatego właśnie Księgi Machabejskie są tak kontrowersyjne. Jedni widzą w nich duchową wartość. Inni historyczną ciekawostkę, ale nie Boże natchnienie.

I właśnie dlatego jedni przywołują ten fragment jako biblijny dowód na sens modlitw za zmarłych, a inni mówią, że to nie jest część Pisma Świętego, więc nie może być podstawą doktryny. A co mówi Biblia - ta wspólna, uznawana przez wszystkich? Mówi jasno, bez owijania w bawełnę: modlitwa to potężna broń, ale działa tu i teraz. Ma sens, gdy dotyczy życia, decyzji, wiary naszego czasu na ziemi. Po śmierci według Pisma, każdy staje przed Bogiem i odpowiada za siebie. Dlatego właśnie modlitwa za zmarłych nie pojawia się jako zalecenie. Za to modlitwa za żywych? Jak najbardziej.

 

Jeśli to działa, to Hitler i jemu podobni będą z nami w niebie?

Jeśli to działa, to Hitler i jemu podobni będą z nami w niebie? Zadajmy sobie pytanie czy naprawdę wystarczy odprawić za kogoś mszę, odmówić kilka modlitw i wszystko będzie dobrze? Czy zbrodniarz, który nigdy nie żałował, nie przeprosił, nie uwierzył - może zostać zbawiony tylko dlatego, że ktoś za niego coś odprawił? Brzmi absurdalnie, ale jeśli potraktować modlitwę za zmarłych jako skuteczną formę "poprawiania wyniku po śmierci" - to właśnie taki obraz się rysuje.

A przecież Biblia pokazuje zupełnie coś innego. Mówi o osobistej odpowiedzialności i sądzie po śmierci. O tym, że zbawienie to łaska, ale tylko dla tych, którzy uwierzyli. Jezus nie obiecywał raju każdemu. Obiecał go łotrowi na krzyżu, bo ten uwierzył, wyznał winę i zwrócił się do Niego. A Hitler? Nie ma żadnych dowodów, że żałował. Wręcz przeciwnie do końca trwał w swojej ideologii.

Więc jeśli modlitwy za zmarłych działałyby jak duchowy reset, to nie byłoby sprawiedliwości. I całe nauczanie Jezusa o nawróceniu, pokucie i wierze byłoby zbędne. Bo po co się zmieniać, skoro po śmierci ktoś może "załatwić" nam niebo?

Biblia mówi inaczej i to bardzo stanowczo. Ostrzega, że po śmierci czeka nas sąd i że nie wszyscy wejdą do życia wiecznego. Dla grzeszników, którzy nie chcieli przyjąć Bożej łaski, czeka coś zupełnie innego. Oto cytaty:

"Zaś dla tchórzliwych, niewierzących, wywołujących wstręt, morderców, rozpustników, czarowników, bałwochwalców i wszelkich kłamców jest ich udział w jeziorze płonącym ogniem i siarką; to jest druga śmierć." Apokalipsa Jana 21,8 NBG.


"Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia." Apokalipsa Jana 20,15 BT.

To właśnie jest ta druga śmierć - wieczna i ostateczna. Słowa jezior płynące ogniem i siarką to symbolika, a nie dosłowne znaczenie. Myśl jest taka, że jezioro ognia niszczy życie całkowicie i bezpowrotnie. Nie myślisz chyba, że w niebie będzie jezioro ognia z palącymi się wiecznie ludźmi? To byłby chory sadyzm gorszy od największych zwyrodnialców na Ziemi. Jezus uczył nas o miłości, ale również o sprawiedliwości. W tym przypadku sprawiedliwym wyrokiem, dla tych co nie zostaną zbawieni, będzie śmierć wieczna. Taka, od której nie ma odwrotu, ani modlitwą, ani zniczem jak również mszą.

Bóg?

 

Msza za zmarłego - odstępstwa

W Starym i Nowym Testamencie nie znajdziemy ani jednej wzmianki, że odprawiano mszę za zmarłych. Nie ma śladów, że Piotr, Paweł czy Jan modlili się o zbawienie dusz tych, którzy już odeszli.

Msza za zmarłego ma za to wiele odstępstw. Jeśli przyjrzeć się tej praktyce z biblijnego punktu widzenia, to widać, że z czasem zaczęła się ona coraz bardziej oddalać od nauczania Jezusa i apostołów.

Po pierwsze. Msza za zmarłych zakłada, że można wpływać na los duszy po śmierci. A przecież Biblia mówi jasno: "A jak postanowione ludziom raz umrzeć, potem zaś sąd".  Czyli decyzja zapada tu i teraz za życia. Nie po śmierci, nie przez liturgię i nie przez rytuał.

Po drugie. W średniowieczu pojawiło się przekonanie, że można "zamawiać" mszę za zmarłego za ofiarę pieniężną. I choć nie było to oficjalnie sprzedawanie zbawienia to granica była cienka. Ludzie wierzyli, że im więcej mszy, tym szybciej dusza trafi do nieba.

Po trzecie. Brak przykładu takiej praktyki w Nowym Testamencie. Jezus nie odprawiał mszy za zmarłych jak również się za nimi nie modlił. Apostołowie nie mówili: "zamówcie eucharystię za brata, który zmarł". To pojawiło się dużo później - jako ludzkie dodatki, nie Boże polecenia.

Więc czy msza za zmarłego to coś, co wypływa z nauki Chrystusa? A może raczej efekt tradycji, emocji i potrzeby pocieszenia? Właśnie tu kryje się niebezpieczeństwo odstępstwa - gdy tradycja zaczyna przykrywać prawdę zawartą w Słowie Bożym.

 

Czy warto więc modlić się za zmarłego?

Jeśli mówimy o wpływaniu na los duszy to Biblia mówi jasno: po śmierci wszystko jest już przesądzone. Życie to czas decyzji, potem przychodzi sąd, a nie poprawka przez modlitwy bliskich. Nie ma wzmianki w Piśmie, by modlitwa mogła przenieść kogoś z potępienia do zbawienia. To byłoby jak duchowy skrót, a tego Biblia nie zna.

Ale jeśli modlimy się, by Bóg pocieszył nas samych, by dał nam pokój, by pomógł nam przejść przez żałobę - to ma sens. Bo Bóg słyszy i rozumie nasz ból. Można też dziękować za życie tej osoby. Można powierzyć wspomnienie o niej Bogu, prosić, byśmy wyciągnęli lekcje z jej życia.

Więc modlitwa nie jako ratunek dla zmarłego, ale jako pomoc dla żywych? Tak, jak najbardziej.

 

Zapraszamy również do zapoznania się z naszymi pozostałymi artykułami:

Komentarze

Anonim
Anonim
11 months ago
No ale chodzi o to, że modlitwa za zmarłego nie ma już wpływu na jego życie pozagrobowe.
Like Like Cytować
Anonimowy
Anonimowy
1 year ago
A msza na cmentarzu , w chwili śmierci, nie jest modlitwą?
Like Like Cytować
Anonimowy
Anonimowy
1 year ago
Za zmarłego modlić się nie powinniśmy
Like Like Cytować

Dodaj komentarz

Guest

Wyślij
Pomoc